Czytałam o tym już wcześniej, lecz głównie w kontekście książek o tematyce LGBT: w USA od jakiegoś czasu dochodzi do ich wycofywania ze szkolnych bibliotek. Później okazało się, że w jednej placówce zakazano nawet Biblii. Kto za tym stoi?
Kliknij na tekst:
Dla mnie jest to jeszcze jeden dowód na to, że USA nie są taką ostoją wolności, za jaką chciałyby uchodzić. Prezydentura pana Trumpa zbiegła się z ostrym cenzurowaniem "niepoprawnych" treści, które mogłyby "zatruć" młodzież wywrotowymi bądź nieprzyzwoitymi ideami.
Z drugiej wszakże strony, czy nieletni powinni mieć dostęp do każdego rodzaju literatury? A może nie jest to kwestia czarno-biała?
Doceniam, że zostawiasz miejsce na dyskusję, zamiast sprowadzać temat do prostego „tak” lub „nie”. Dobieranie lektur do wieku i wykluczanie książek tylko dlatego, że pokazują inny światopogląd, to przecież dwie różne sprawy. Rozmowa z młodymi czytelnikami wydaje mi się znacznie cenniejsza niż samo stawianie zakazów.
OdpowiedzUsuńŚwięta racja. Jednocześnie wiem, jak trudno czasami przekonać dziecko, że coś nie jest dla niego. :)
UsuńJak na ironię sam Trump nie ukrywa, że lubi wieczorami czytać przemówienia pewnego austriackiego malarza z fikuśnym wąsikiem 😉 Widzisz, wolność jest pojęciem względnym a prawda jest taka, że każda władza w jakiś sposób próbuje oddziaływać na społeczeństwo, również przez utrudnianie dostępu do pewnych treści. Na szczęście oprócz bibliotek jest jeszcze internet a tam można znaleźć wszystko czego (czytelnicza) dusza zapragnie.
OdpowiedzUsuńSam Internet też można cenzurować. I jednak nie każda treść została zeskanowana.
UsuńTo fakt. Osobiście wychodzę z założenie że mimo wszystko lektury powinny być dopasowane do wieku. I bynajmniej nie nazwałbym tego ograniczaniem wolności. Raczej zdrowym rozsądkiem.
UsuńMoim zdaniem najważniejsze jest nie tyle pilnowanie każdej książki, po którą sięga dziecko, ile rozmowa o tym, co w niej znalazło. Zakazy potrafią czasem przynieść odwrotny skutek i sprawić, że dana historia stanie się jeszcze bardziej kusząca. Z drugiej strony trudno udawać, że każda treść jest odpowiednia dla każdego wieku. Chyba najlepiej znaleźć równowagę między dawaniem dziecku swobody a obecnością dorosłego, który potrafi coś wyjaśnić, zamiast tylko powiedzieć: „tego nie wolno”.
OdpowiedzUsuńSłuszna uwaga, warto rozmawiać z dziećmi o przeczytanych książkach. I nie tylko o nich. :)
UsuńPoza tym tak na zdrowy rozsądek, skoro ograniczamy nieletnim dostęp do pornografii to czemu nie robić tego w stosunku do innych nieodpowiednich treści? Książki nie są tu wyjątkiem... Te również potrafią źle oddziaływać na młody umysł... 🙄
OdpowiedzUsuńOczywiście, to jest właśnie rozsądne. Ale po przekroczeniu tej magicznej osiemnastki dzieciarnia nie robi się nagle dojrzała. :)
UsuńW dzieciństwie czytałem podręcznik bezpieczeństwa i przepisy dla elektryków. No cóż rodzice nie szaleli z wydawaniem pieniędzy. I tak wydawać by się mogło, że to nieodpowiednia dla mojego wieku lektura, ale pozwoliła mi uratować mojego malutkiego brata, którego raził prąd. Sam też stosując chwyt z tej książki zachowałem swoje. A wydawać by się mogło, że to nie była odpowiednia lektura dla ośmio- dziewięciolatka. Nigdy nie wiadomo co się kiedy i komu przyda. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNiezwykła historia. Brawo dla Pana! :)
UsuńPo prostu Antoni
UsuńOK. :)
UsuńWydaje mi się, że cenzura jest wszędzie, takie mamy niestety czasy.
OdpowiedzUsuńAni chybi coś w tym jest. Nawet Internet nie jest już całkowicie "wolny".
UsuńMyślę, że dzieci powinny mieć swobodę czytania, ale warto też rozmawiać z nimi o tym, co czytają😊📚
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam na nowy post :) magdatul-fan.blogspot.com.
Zgadzam się z Tobą. :)
UsuńBardzo ciekawy temat do przemyślenia. Wydaje mi się, że dziecko, które samo wybiera książki, chętniej czyta, a rolą dorosłych jest raczej rozmowa o lekturze niż zakazy.
OdpowiedzUsuńSłusznie prawisz. Niestety, czytelnictwo mocno kuleje.
Usuń