czwartek, 15 października 2026

Odpowiedzialność? Super, tylko czyja?

Wszyscy pewnie słyszeli bądź czytali o cierpiącym na zaburzenia psychiczne Williamie Chapmanie, który w ostatni weekend wdarł się na wybieg dla tygrysów w zoo w Yorkshire i - czego można się było spodziewać - został przez jednego z nich zabity. Okraszone amatorskimi filmikami wieści rozprzestrzeniły się po Internecie z prędkością osiedlowej plotki, przy czym na YouTube przeważają głosy współczucia dla pręgowanego zwierzaka, który został narażony na niepotrzebny stres i być może jakieś dalsze reperkusje z powodu swojego skądinąd naturalnego postępku. Sam William Chapman również budzi litość, jak to osoba niezdolna do prawidłowego rozeznania sytuacji, niemniej podkreślana jest jego wina, jego wybór i jego niewłaściwe zachowanie: w końcu jest (pardon - był) człowiekiem.

Tylko jakim człowiekiem? Ano - upośledzonym. Brzydkie słowo, ale czy nie trafne? Powstaje pytanie, czy jego rodzina nie powinna była mieć nad nim lepszej pieczy. A może był to pierwszy (i ostatni) tak drastyczny wybryk młodego mężczyzny? Chciałoby się móc kogoś konkretnego obwinić, jednak na razie odpowiedzialność poniesie chyba tylko ogród zoologiczny z uwagi na brak stosownych zabezpieczeń. Rację mają ci, którzy rozgrzeszają dużego drapieżnego kotka, w końcu nie można oczekiwać od niego przestrzegania dziesięciu Przykazań. Czy zatem tylko wspomniany przybytek powinien wprowadzić solidniejsze kraty, przesłony i przegrody? A może ludzie - pardon - upośledzeni nie powinni móc chodzić samopas gdzie im się podoba?

Zastanawia mnie, czy dzisiaj osoby cierpiące na rozmaite mentalne schorzenia nie są przypadkiem traktowane ulgowo. Dawniej było zupełnie inaczej: choroba psychiczna stanowiła wyrok śmierci cywilnej dla owładniętego nią człowieka, no chyba, że pochodził z wpływowej rodziny. Teraz natomiast znacznie bardziej się z takimi osobnikami cackamy, niezależnie od tego, czy chodzi o autyzm, czy o zespół Downa, czy o inną przypadłość. Być może jest to miarą naszego ucywilizowania, lecz jak pokazuje historia Williama Chapmana, traktowanie takich ludzi jak równych sobie jest obarczone skazą nieroztropności. Pozostaje nam chyba tylko czekać na podobną sytuację - już w innym miejscu.

26 komentarzy:

  1. Bardzo przykra historia. Zdecydowanie zgadzam się z tym, że ów mężczyzna powinien mieć lepszą opiekę.

    OdpowiedzUsuń
  2. jak łatwo oceniać innych, a jak trudno spojrzeć na sytuację z empatią i uwzględnić wszystkie jej okoliczności. To temat, który wymaga nie tylko odpowiedzialności, ale też wrażliwości, rozsądku i szacunku dla drugiego człowieka. Dziękuję za ten głos i ważne pytania, które pozostają z nami na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami oprócz empatii potrzebne są twarde decyzje. Np. jak traktować człowieka z zaburzeniami. Każdy chce być wolny, ale czy każdy umie korzystać z wolności?

      Usuń
    2. To trudny temat, przy którym łatwo o zbyt proste odpowiedzi. Empatia nie wyklucza stawiania granic, a stanowczość nie musi oznaczać braku szacunku. Ważne, żeby widzieć konkretnego człowieka i jego zachowanie, a nie tylko diagnozę — same zaburzenia nie oznaczają przecież niezdolności do decydowania o sobie.

      Usuń
  3. Tygrys zachował się jak tygrys, za to ludzie, jak zwykle, postanowili przebić go w dzikości pomysłów. Wizja reglamentowania wolności wszystkim, którzy odstają od przyjętej normy jest jakimś pomysłem, ale ciekawa jestem tylko, kto miałby tę normę ustalać, bo patrząc na wyczyny całkiem zdrowych psychicznie przedstawicieli naszego gatunku, komisja kwalifikacyjna mogłaby się okazać pierwszą grupą wymagającą odizolowania. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale ludzie zdrowi na umyśle ponoszą - na przykład - prawne konsekwencje swoich czynów.

      Usuń
  4. Wiesz, tu mam mieszane uczucia... Jednak zwierzęta również powinny być na tyle dobrze odgrodzone, by nikt się tam nie dostał... Nie tylko osoba upośledzona, ale i jakiś dzieciak, który chciałby zaistnieć w necie i nagrać głupi filmik... Winna rodzina, winni odpowiedzialni za zwierzę i tylko ono niczemu nie winne, bo zrobiło to co nakazywał instynkt... 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, zoo nie popisało się w kwestii zabezpieczeń. Swoją drogą, to mamy wysyp głupoty, jeśli chodzi o popisywanie się do filmików.

      Usuń
    2. Tak, najlepszym przykładem są dzieciaki nagrywające filmiki na dachach tramwajów. I możemy doczekać się kolejnego głupiego "wyzwania" gdzie będą wskakiwać na wybiegi dzikich zwierząt. W internecie wszystko co głupie szybko znajduje naśladowców.

      Usuń
    3. Będziemy mieli wysyp Nagród Darwina.

      Usuń
  5. Nie wiem, kto to, ten Chapman, może słyszałem, ale nie kojarzę.
    Nie pierwszy przypadek, gdy ktoś wchodzi na wybieg z lwami. Podobnie jest z ludźmi na safari, którzy do tygrysków czy innych łagodnych stworzeń się zbliżają.
    Jak lwy są najedzone i nie wzbudzi się w nich instynktu łowieckiego, to często nic nie zrobią.

    Nie bez powodu istnieje pojęcie efektu Bambi.

    Co masz na myśli, mówiąc, że był upośledzony? W przenośnym sensie?
    Tego słowa raczej nie używa się obecnie w kontekście zaburzeń czy chorób psychicznych. Preferuje się raczej nazwy konkretnej diagnozy, z tego co zaobserwowałem.

    Co do podejmowania ryzyka, z różnych powodów, to co innego.
    Ludzie latający na wing suite też mają dosyć wysoką śmiertelność, statystycznie na to patrząc.
    Już nie wspominając o żołnierzach niektórych państw, którzy dla pieniędzy dają się zastrzelić.

    Przyjemnego weekendu, mimo takiego tematu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam, że był upośledzony (wiem, brzydkie, stygmatyzujące słowo), gdyż PODOBNO miał autyzm. Ludzie z autyzmem potrafią prowadzić normalne życie, lecz - jak widać - nie wszyscy.

      Podchodzenie do lwów czy innych groźnych zwierząt w naturze jest zwykłą głupotą, a ta dotyka chyba większość z nas - tyle, że w różnym stopniu. Jest takie powiedzonko: Bóg wybacza zawsze, ludzie - czasami, natura - nigdy.

      Co do zawodów czy pasji wysokiego ryzyka, to wszystko zależy, co się w zamian otrzymuje. :)

      Usuń
    2. No tak, "upośledzony", nie tyle stygmatyzujące dla danej osoby, ale wprowadza zamieszanie gdy media go używają. Ludzie zaczynają się bać tych "upośledzonych", bo "nie wiadomo, co im do głowy przyjdzie".
      Ano, jak mówisz, wiele osób z autyzmem prowadzi normalne życie.
      Dlatego mówi się o spektrum autyzmu, bo czasami przy autyzmie występuje niskie IQ, ale to wiadomo.
      W ogólnym rozumieniu jest on związany raczej z trudnościami w odczytywaniu i odczuwaniu emocji, ale też innymi problemami.

      Co do głupoty i zwierząt, to był ostatnio filmik, jak ktoś podszedł do bizona i ten nim w powietrze rzucił. Nic się gościowi specjalnie nie stało, ale takich rzeczy jest pełno w tych parkach narodowych. :)
      Tak, sporty wysokiego ryzyka są nagradzany silnym zastrzykiem adrenaliny i innych takich :) Z tym, że te uprawiane w naturze także pięknymi widokami :)

      Usuń
    3. Niestety, skutki takich beztroskich zachowań często dotykają postronnych (np. krewnych zmuszonych do opieki nad kalekim "łowcą wrażeń").

      Usuń
    4. Tak. Z tym, że opieka nad kalekami nie dotyczy skoczków z wingsuit. Z tym, że tu też najczęściej cierpi rodzina.
      Dodam, że wingsuit to nic dla mnie, choć uważam, że fajnie byłoby kiedyś spróbować. Poszybować jak ptak.
      Tyle, że podobno bez długiej praktyki w base jumping taka próba bardzo szybko by się zakończyła. ;)

      Usuń
  6. Nie pamiętam nazwiska, ale czytałam o tym wypadku. Nie pierwszy to taki przypadek, że ktoś wchodzi, wbiega, wskakuje w zagrodę dla dzikich zwierząt. Niektórzy dla sławy - z tragicznym skutkiem, nie którzy - być może jak w tym razem - z braku poczucia realnego zagrożenia.
    W ogóle mam wrażenie, że w całej dzisiejszej populacji zanika to, co przez tysiąclecia pozwalało ludzkości przetrwać: instynkt samozachowawczy.
    Jeśli człowiek ma deficyty umysłowe, z reguły szczegółowa diagnoza psychiatryczna jest w stanie określić, że np. jakiś osobnik nie potrafi realne ocenić zagrożenia i takie osoby powinny jednak być pod kontrolą, pod opieką.
    Natomiast co do lepszego zabezpieczenia... No nie wiem, normlany człowiek czyta ostrzeżenia i umie się do nich stosować. Oglądanie zwierząt za szybą pancerną jest bardzo przygnębiające, widziałam takie... Nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to w ogóle jestem przeciwna istnieniu zoo w tej formie, w jakiej istnieją obecnie. Zwierzęta mają tam mało miejsca dla siebie. Powinny istnieć ogromne azyle dla chorych czy rannych zwierząt, a zdrowych nie należy zamykać w ogóle.

      Usuń
  7. Wychodzi na to, że selekcja naturalna wcale nie skończyła się wraz z nadejściem cywilizacji. Szkoda chłopa, ale czepianie się ZOO jest pójściem na łatwiznę. Zapewne - choć mogę tylko gdybać - skoro nie był zdolny do oceny sytuacji, to jeśli nie zginąłby od tygrysa, to od czegoś innego. Na przykład od samochodu, który nie zdążył wyhamować po tym, jak niespodziewanie wtargnął na jezdnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, człowieka szkoda, ale ktoś go powinien był pilnować.

      Usuń
  8. Ludzka pomysłowość nie zna granic. Faktycznie, ktoś powinien takiego człowieka lepiej pilnować. Z drugiej strony ZOO dostało lekcję, być może ten wybieg nie był dostatecznie zabezpieczony i teraz będą musieli ten błąd naprawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne, że zginął, ale może jego śmierć czegoś innych nauczy.

      Usuń
  9. Najłatwiej mówić o odpowiedzialności, kiedy dotyczy ona kogoś innego. Gorzej, gdy trzeba przyjrzeć się własnym decyzjom i przyznać, że również miało się wpływ na to, co się wydarzyło. Mam wrażenie, że często chętnie domagamy się odpowiedzialności od innych, ale dla siebie szukamy okoliczności łagodzących. A przecież uczciwe rozliczenie sytuacji powinno zaczynać się od zadania sobie pytania, czy sami postąpiliśmy właściwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwe słowa mądrości. Fakt, siebie samych nazbyt łatwo rozgrzeszamy, podczas gdy innych obarczamy wysoką odpowiedzialnością.

      Usuń
  10. Izolować niepełnosprawnych to taki pomysł rodem z Korwina. Równica polega na tym, że on chciał izolować wszystkich, nie tylko niepełnosprawnych intelektualnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle izolować, ile pilnować. A pan JKM to nasza narodowa maskotka! :)

      Usuń

Źle się dzieje w państwie duńskim. Pardon, polskim!

Ostatnio miałam trochę do czynienia z polską publiczną służbą zdrowia, co zaowocowało autorytatywnym stwierdzeniem, że trzeba się koniecznie...