Tylko jakim człowiekiem? Ano - upośledzonym. Brzydkie słowo, ale czy nie trafne? Powstaje pytanie, czy jego rodzina nie powinna była mieć nad nim lepszej pieczy. A może był to pierwszy (i ostatni) tak drastyczny wybryk młodego mężczyzny? Chciałoby się móc kogoś konkretnego obwinić, jednak na razie odpowiedzialność poniesie chyba tylko ogród zoologiczny z uwagi na brak stosownych zabezpieczeń. Rację mają ci, którzy rozgrzeszają dużego drapieżnego kotka, w końcu nie można oczekiwać od niego przestrzegania dziesięciu Przykazań. Czy zatem tylko wspomniany przybytek powinien wprowadzić solidniejsze kraty, przesłony i przegrody? A może ludzie - pardon - upośledzeni nie powinni móc chodzić samopas gdzie im się podoba?
Zastanawia mnie, czy dzisiaj osoby cierpiące na rozmaite mentalne schorzenia nie są przypadkiem traktowane ulgowo. Dawniej było zupełnie inaczej: choroba psychiczna stanowiła wyrok śmierci cywilnej dla owładniętego nią człowieka, no chyba, że pochodził z wpływowej rodziny. Teraz natomiast znacznie bardziej się z takimi osobnikami cackamy, niezależnie od tego, czy chodzi o autyzm, czy o zespół Downa, czy o inną przypadłość. Być może jest to miarą naszego ucywilizowania, lecz jak pokazuje historia Williama Chapmana, traktowanie takich ludzi jak równych sobie jest obarczone skazą nieroztropności. Pozostaje nam chyba tylko czekać na podobną sytuację - już w innym miejscu.
Bardzo przykra historia. Zdecydowanie zgadzam się z tym, że ów mężczyzna powinien mieć lepszą opiekę.
OdpowiedzUsuńNo właśnie, może uniknęłoby się tragedii.
Usuńjak łatwo oceniać innych, a jak trudno spojrzeć na sytuację z empatią i uwzględnić wszystkie jej okoliczności. To temat, który wymaga nie tylko odpowiedzialności, ale też wrażliwości, rozsądku i szacunku dla drugiego człowieka. Dziękuję za ten głos i ważne pytania, które pozostają z nami na dłużej.
OdpowiedzUsuńCzasami oprócz empatii potrzebne są twarde decyzje. Np. jak traktować człowieka z zaburzeniami. Każdy chce być wolny, ale czy każdy umie korzystać z wolności?
UsuńTo trudny temat, przy którym łatwo o zbyt proste odpowiedzi. Empatia nie wyklucza stawiania granic, a stanowczość nie musi oznaczać braku szacunku. Ważne, żeby widzieć konkretnego człowieka i jego zachowanie, a nie tylko diagnozę — same zaburzenia nie oznaczają przecież niezdolności do decydowania o sobie.
UsuńTygrys zachował się jak tygrys, za to ludzie, jak zwykle, postanowili przebić go w dzikości pomysłów. Wizja reglamentowania wolności wszystkim, którzy odstają od przyjętej normy jest jakimś pomysłem, ale ciekawa jestem tylko, kto miałby tę normę ustalać, bo patrząc na wyczyny całkiem zdrowych psychicznie przedstawicieli naszego gatunku, komisja kwalifikacyjna mogłaby się okazać pierwszą grupą wymagającą odizolowania. ;)
OdpowiedzUsuńOwszem, ale ludzie zdrowi na umyśle ponoszą - na przykład - prawne konsekwencje swoich czynów.
UsuńWiesz, tu mam mieszane uczucia... Jednak zwierzęta również powinny być na tyle dobrze odgrodzone, by nikt się tam nie dostał... Nie tylko osoba upośledzona, ale i jakiś dzieciak, który chciałby zaistnieć w necie i nagrać głupi filmik... Winna rodzina, winni odpowiedzialni za zwierzę i tylko ono niczemu nie winne, bo zrobiło to co nakazywał instynkt... 🙄
OdpowiedzUsuńFaktycznie, zoo nie popisało się w kwestii zabezpieczeń. Swoją drogą, to mamy wysyp głupoty, jeśli chodzi o popisywanie się do filmików.
UsuńTak, najlepszym przykładem są dzieciaki nagrywające filmiki na dachach tramwajów. I możemy doczekać się kolejnego głupiego "wyzwania" gdzie będą wskakiwać na wybiegi dzikich zwierząt. W internecie wszystko co głupie szybko znajduje naśladowców.
UsuńBędziemy mieli wysyp Nagród Darwina.
UsuńNie wiem, kto to, ten Chapman, może słyszałem, ale nie kojarzę.
OdpowiedzUsuńNie pierwszy przypadek, gdy ktoś wchodzi na wybieg z lwami. Podobnie jest z ludźmi na safari, którzy do tygrysków czy innych łagodnych stworzeń się zbliżają.
Jak lwy są najedzone i nie wzbudzi się w nich instynktu łowieckiego, to często nic nie zrobią.
Nie bez powodu istnieje pojęcie efektu Bambi.
Co masz na myśli, mówiąc, że był upośledzony? W przenośnym sensie?
Tego słowa raczej nie używa się obecnie w kontekście zaburzeń czy chorób psychicznych. Preferuje się raczej nazwy konkretnej diagnozy, z tego co zaobserwowałem.
Co do podejmowania ryzyka, z różnych powodów, to co innego.
Ludzie latający na wing suite też mają dosyć wysoką śmiertelność, statystycznie na to patrząc.
Już nie wspominając o żołnierzach niektórych państw, którzy dla pieniędzy dają się zastrzelić.
Przyjemnego weekendu, mimo takiego tematu :)
Napisałam, że był upośledzony (wiem, brzydkie, stygmatyzujące słowo), gdyż PODOBNO miał autyzm. Ludzie z autyzmem potrafią prowadzić normalne życie, lecz - jak widać - nie wszyscy.
UsuńPodchodzenie do lwów czy innych groźnych zwierząt w naturze jest zwykłą głupotą, a ta dotyka chyba większość z nas - tyle, że w różnym stopniu. Jest takie powiedzonko: Bóg wybacza zawsze, ludzie - czasami, natura - nigdy.
Co do zawodów czy pasji wysokiego ryzyka, to wszystko zależy, co się w zamian otrzymuje. :)
No tak, "upośledzony", nie tyle stygmatyzujące dla danej osoby, ale wprowadza zamieszanie gdy media go używają. Ludzie zaczynają się bać tych "upośledzonych", bo "nie wiadomo, co im do głowy przyjdzie".
UsuńAno, jak mówisz, wiele osób z autyzmem prowadzi normalne życie.
Dlatego mówi się o spektrum autyzmu, bo czasami przy autyzmie występuje niskie IQ, ale to wiadomo.
W ogólnym rozumieniu jest on związany raczej z trudnościami w odczytywaniu i odczuwaniu emocji, ale też innymi problemami.
Co do głupoty i zwierząt, to był ostatnio filmik, jak ktoś podszedł do bizona i ten nim w powietrze rzucił. Nic się gościowi specjalnie nie stało, ale takich rzeczy jest pełno w tych parkach narodowych. :)
Tak, sporty wysokiego ryzyka są nagradzany silnym zastrzykiem adrenaliny i innych takich :) Z tym, że te uprawiane w naturze także pięknymi widokami :)
Niestety, skutki takich beztroskich zachowań często dotykają postronnych (np. krewnych zmuszonych do opieki nad kalekim "łowcą wrażeń").
UsuńTak. Z tym, że opieka nad kalekami nie dotyczy skoczków z wingsuit. Z tym, że tu też najczęściej cierpi rodzina.
UsuńDodam, że wingsuit to nic dla mnie, choć uważam, że fajnie byłoby kiedyś spróbować. Poszybować jak ptak.
Tyle, że podobno bez długiej praktyki w base jumping taka próba bardzo szybko by się zakończyła. ;)
Nie pamiętam nazwiska, ale czytałam o tym wypadku. Nie pierwszy to taki przypadek, że ktoś wchodzi, wbiega, wskakuje w zagrodę dla dzikich zwierząt. Niektórzy dla sławy - z tragicznym skutkiem, nie którzy - być może jak w tym razem - z braku poczucia realnego zagrożenia.
OdpowiedzUsuńW ogóle mam wrażenie, że w całej dzisiejszej populacji zanika to, co przez tysiąclecia pozwalało ludzkości przetrwać: instynkt samozachowawczy.
Jeśli człowiek ma deficyty umysłowe, z reguły szczegółowa diagnoza psychiatryczna jest w stanie określić, że np. jakiś osobnik nie potrafi realne ocenić zagrożenia i takie osoby powinny jednak być pod kontrolą, pod opieką.
Natomiast co do lepszego zabezpieczenia... No nie wiem, normlany człowiek czyta ostrzeżenia i umie się do nich stosować. Oglądanie zwierząt za szybą pancerną jest bardzo przygnębiające, widziałam takie... Nigdy więcej.
Ja to w ogóle jestem przeciwna istnieniu zoo w tej formie, w jakiej istnieją obecnie. Zwierzęta mają tam mało miejsca dla siebie. Powinny istnieć ogromne azyle dla chorych czy rannych zwierząt, a zdrowych nie należy zamykać w ogóle.
UsuńWychodzi na to, że selekcja naturalna wcale nie skończyła się wraz z nadejściem cywilizacji. Szkoda chłopa, ale czepianie się ZOO jest pójściem na łatwiznę. Zapewne - choć mogę tylko gdybać - skoro nie był zdolny do oceny sytuacji, to jeśli nie zginąłby od tygrysa, to od czegoś innego. Na przykład od samochodu, który nie zdążył wyhamować po tym, jak niespodziewanie wtargnął na jezdnię.
OdpowiedzUsuńRacja, człowieka szkoda, ale ktoś go powinien był pilnować.
UsuńLudzka pomysłowość nie zna granic. Faktycznie, ktoś powinien takiego człowieka lepiej pilnować. Z drugiej strony ZOO dostało lekcję, być może ten wybieg nie był dostatecznie zabezpieczony i teraz będą musieli ten błąd naprawić.
OdpowiedzUsuńSmutne, że zginął, ale może jego śmierć czegoś innych nauczy.
UsuńNajłatwiej mówić o odpowiedzialności, kiedy dotyczy ona kogoś innego. Gorzej, gdy trzeba przyjrzeć się własnym decyzjom i przyznać, że również miało się wpływ na to, co się wydarzyło. Mam wrażenie, że często chętnie domagamy się odpowiedzialności od innych, ale dla siebie szukamy okoliczności łagodzących. A przecież uczciwe rozliczenie sytuacji powinno zaczynać się od zadania sobie pytania, czy sami postąpiliśmy właściwie.
OdpowiedzUsuńPrawdziwe słowa mądrości. Fakt, siebie samych nazbyt łatwo rozgrzeszamy, podczas gdy innych obarczamy wysoką odpowiedzialnością.
UsuńIzolować niepełnosprawnych to taki pomysł rodem z Korwina. Równica polega na tym, że on chciał izolować wszystkich, nie tylko niepełnosprawnych intelektualnie.
OdpowiedzUsuńNie tyle izolować, ile pilnować. A pan JKM to nasza narodowa maskotka! :)
Usuń