sobota, 19 września 2026

Prawico, odczep się od bezdzietnych z wyboru!

Od dawna już "fascynuje" mnie zafiksowanie polskiej (i chyba nie tylko polskiej) prawicy na dzietności. Bezczelne i chamskie wpychanie nosa w cudze intymne wybory, wypominanie bezdzietnym z wyboru rzekomego egoizmu, wygodnictwa i karierowiczostwa, wycie, że Polska się wyludnia z powodu "niedojrzałości" młodych ludzi - to wszystko sprawia, że samo rodzicielstwo przestaje być indywidualną i jakże satysfakcjonującą decyzją, a staje się obowiązkiem wobec narodu. I za to mam do prawicy olbrzymi żal.

A przecież sama jestem matką i cieszę się, że nią jestem. Mamy jedno dziecko. Tylko jedno. Tak wyszło. Czasami żałuję, czasami nie. Jesteśmy ludźmi raczej ubogimi i nie dalibyśmy rady (nawet przy pomocy rodziny) zapewnić parce zbyt dobrych warunków. Nasza ukochana córeczka przyszła na świat dość późno, po dziewięciu latach związku. Szkoda, że nie urodziłam jej wcześniej. Ale przez długi czas żywiłam wobec rozmnożenia się sporą awersję. Moja matka nie szanowała tego, że nie chcę mieć (zbyt szybko) potomstwa i od zawsze mnie o nie męczyła - może dlatego tak nienawidzę obecnej prawicy z tym jej zbydlęconym podejściem do dzietności.

Może to zabrzmi niezbyt ładnie, lecz uważam, że nikt nie jest NIC winien społeczeństwu. Winni jesteśmy, owszem, ale nie całej populacji, lecz JEDNOSTKOM, które nam coś za darmo zaoferowały i zrobiły to z własnej nieprzymuszonej woli. A już na pewno nie mamy moralnego obowiązku rozmnażać się dla dobra wspólnoty. Macierzyństwo jest wspaniałe, ale i trudne. Nie jest dla każdego. Tylko ostatni prymityw obrażałby bezdzietnych czy małodzietnych (podobnie jak wielodzietnych), bo on akurat ma wizję ludnej Polski. Oczywiście każdy ma prawo osądzać, ale węszenie wokół cudzego tyłka uważam za odrażające.

12 komentarzy:

  1. Każdy ma prawo do wyboru, niezależnie od poglądów polityczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór mamy, ale dobrze by było, gdybyśmy nie obrażali innych za ich wybory. ;)

      Usuń
  2. Bardzo bliski jest mi ten tekst. Szczególnie myśl, że decyzja o rodzicielstwie powinna pozostać przede wszystkim osobistą decyzją człowieka, a nie czymś, co ma służyć realizacji jakiejś społecznej czy narodowej wizji.

    Dziękuję Ci za ten tekst i za osobistą szczerość. Dobrze przypominać, że za decyzją o posiadaniu dzieci — albo o ich nieposiadaniu — stoją konkretni ludzie, ich historie, możliwości, lęki i marzenia. I że zwyczajnie warto zostawić sobie nawzajem w tej kwestii trochę przestrzeni i szacunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie demografia jest gorącym tematem. Politycy prześcigają się w wymyślaniu sposobów na jej naprawę. A przecież same finanse to nie wszystko.

      Usuń
  3. Najbardziej przekonuje mnie tutaj rozróżnienie między osobistą decyzją o rodzicielstwie a oczekiwaniem, że każdy powinien mieć dzieci „dla dobra” jakiejś większej całości. Można przecież rozmawiać o demografii i konsekwencjach starzenia się społeczeństwa, ale trudno oczekiwać, że pojedynczy człowiek będzie podejmował tak życiową decyzję wyłącznie z powodów statystycznych. Zwłaszcza że za wyborem posiadania albo nieposiadania dzieci zawsze stoi konkretna historia, której z zewnątrz po prostu nie znamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak niektórzy (np. poseł Bosak czy śp. papież Franciszek) ośmielali się ganić bezdzietnych z wyboru. Tak jakby samo rodzicielstwo miało być obowiązkiem...

      Usuń
  4. Sama mam jedną ukochaną córcię i dobrze rozumiem Twoją złość na wtrącanie się kogokolwiek w tak intymne wybory. A czasem to nie wybór ale biologia lub c'est la vie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, po co ludzie się wtrącają? Zwłaszcza politycy.

      Usuń
  5. Najciekawsze, że do rodzicielstwa najwięcej nawołują ci, którzy sami nie mają ani dzieci, ani pojęcia o ich wychowywaniu. Np. duchowni. Albo strzy kawalerowie, żyjący z kotem, przypadkiem będący szefami prawicowych partii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy najwięcej, ale oni z pewnością też. :)

      Usuń
  6. Mnie jeszcze bardziej mierzi zafiksowanie kleru, którzy sami dzieci nie mają (no dobra, część z nich nie ma) a zaglądali by Polakom do łóżka i mówili jak ma wyglądać rodzina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czyja to wina? Nie samych Polaków, którzy przez wieki całowali księdza w... rękę?

      Usuń

Źle się dzieje w państwie duńskim. Pardon, polskim!

Ostatnio miałam trochę do czynienia z polską publiczną służbą zdrowia, co zaowocowało autorytatywnym stwierdzeniem, że trzeba się koniecznie...