Czy jednak przejmowanie się cudzymi hyziami nie jest samo w sobie oznaką czegoś przykrego? Skoro już olewam politykę do tego stopnia, że czytam co najwyżej nagłówki newsów o nią zahaczających, to czy nie powinnam także machnąć ręką na zacietrzewienie rodaków? Możliwe. Trudno jednak ominąć rozjuszone politycznie towarzystwo. W nawale blogów i filmów ukierunkowanych na pognębienie ideologicznego oponenta szukam wciąż tego, co nie wywołuje skrętu kiszek swoją agresywną postawą wobec drugiego człowieka. Bezustanne wykłócanie się o migrantów, aborcję, LGBT, Kościół czy nawet demografię przykrywa istotne problemy, z jakimi boryka się nasza ojczyzna: zapaść służby zdrowia, niedofinansowanie wojska i policji, zależność od UE czy nawet USA... No dobrze, ja się na tym nie znam, może nie mam racji. Może nie wiem, co naprawdę jest ważne.
Czytałam, że konflikty na tle politycznym potrafią rozbić rodziny, skłócić przyjaciół, nadszarpnąć więzi sąsiedzkie. Aż chciałoby się zadrwić, że co Polak, to inna wizja właściwie zarządzanego państwa. Czy jednak nie tracimy życia na te jałowe bądź co bądź spory, na zbieranie liżących nam tyłek popleczników i rozjątrzanie bolesnych ran (z przeszłości dalszej i bliższej) oraz na werbalną wojenkę z nielubianymi politykami? Z jednej strony to, co wyczyniają ci ostatni, zdecydowanie wpływa na naszą egzystencję. Z drugiej strony wszakże, większość z nas karmi się sączoną przez "wiarygodne" media negatywną energią i zajmuje czymś, na co nie ma większego wpływu. Może warto zachować umiar i skupić się bardziej na pielęgnacji własnego ogródka? Tego w każdym razie Wam życzę.
Mam wrażenie, że dziś wielu ludzi nie tyle interesuje się polityką, ile regularnie się nią zatruwa. Poglądy przestały być opiniami, a stały się niemal barwami wojennymi - i biada temu, kto nie salutuje właściwej fladze. W tej nieustannej walce o rację coraz częściej przegrywa zwykły szacunek do drugiego człowieka. Polityka polityką, ale jeśli przez nią przestajemy umieć ze sobą rozmawiać, to problem jest już znacznie większy niż wynik kolejnego sondażu.
OdpowiedzUsuńDobrze to ujęłaś. :)
UsuńWidzisz, racjonalnie myślący naród doszedłby do takich samych wniosków jak Ty. Problem w tym, że stopień zaszczucia między dwoma politycznymi plemionami jest tak duży, że nie myślą racjonalnie. Ale to zasługa polityków, którzy zamiast nawoływać do jedności i zgody, kopią między nami rowy. Dlatego coraz bardziej rozumiem tych, którzy polityką się nie interesują. Przynajmniej mają zdrowsze nerwy.
OdpowiedzUsuńJak doszła Konfa, to masz już trzy obozy. ;)
UsuńJa straciłam kilkoro znajomych przez dyskusje polityczne. Ale to było dawno, od tego czasu moje poglądy się zmieniły. Ogólnie przestałam się tak zajmować tą tematyką. Politycy nam się nie udali.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie nam się nie udali. :)
UsuńBardzo dobrze napisane. Myślę, że w tym całym politycznym hałasie łatwo zapomnieć, że po drugiej stronie sporu też jest człowiek — ze swoimi doświadczeniami, przekonaniami i emocjami. Można się pięknie różnić, a jednocześnie nie odbierać sobie nawzajem szacunku. I chyba rzeczywiście czasem warto wyłączyć kolejną „nawalankę”, odetchnąć i wrócić do własnego ogródka. Tam przecież też jest całkiem sporo do zrobienia. 😊🌿
OdpowiedzUsuńDzisiaj bardzo brakuje zwyczajnej tolerancji.
Usuń