Nie jeden i nie dwa razy, a po wielokroć czytałam gniewne pohukiwania, że ktoś na nas - Polakach, obywatelach - zarabia. Korporacje, firmy, szarlataneria, wreszcie - sam rząd. No dobrze, tylko co z tego? Czy mamy zrezygnować ze wszystkiego, co nie jest nam niezbędne do życia, żeby tylko ktoś na nas nie "żerował"? Paradne.
Czy nam się to podoba czy nie, zawsze będziemy albo potrzebować, albo pożądać jakichś rzeczy, usług bądź wrażeń. I trzeba będzie za nie bulić. Owszem, można próbować uciec od "systemu" w dzicz, żywić się tym, co sami wyhodujemy, a przyodziewać się... no właśnie, czym? Przygotowanie własnych ubrań wymaga już posiadania choćby podstawowego oprzyrządowania (krosna, igły, nici, etc), co wyklucza całkowitą samowystarczalność. Oczywiście można starać się być jak najbardziej samodzielnym, lecz społeczeństwa się nie wyrzekniemy. A wraz z nim - kapitalizmu.
Naturalnie pewne aspekty rzeczywistości aż krzyczą o korektę. Warto zatem hodować przynajmniej część własnej żywności, może zamontować fotowoltaikę, wymieniać się z sąsiadami przysługami, itp., itd. Ale nie uda nam się ujść całkowicie przed "tyranią" pieniądza.
Trzeba się pogodzić z tym, trudno.
OdpowiedzUsuńJak z wieloma rzeczami.
UsuńJa chyba nie mam w sobie aż tyle czujności, żeby przy każdym zakupie analizować, kto właśnie dzięki mnie poprawił sobie wynik finansowy. Staram się po prostu nie kupować wszystkiego, co marketing przedstawia jako absolutnie niezbędne do szczęścia, młodości i życia wiecznego. Przed systemem i tak raczej nie uciekniemy, chyba że przeniesiemy się do lasu, zaczniemy szyć ubrania z pokrzyw i wymieniać ziemniaki na mydło. ;)
OdpowiedzUsuńNiektórzy starają się przejść na minimalizm, chcąc ujść zakusom wielkich korporacji. Ale nie jest to droga dla każdego.
UsuńNie, nie martwię się. Praca, nawet najmniejsza, jest potrzebna. Pamiętam, że ogromne wtażenie zrobiła na mnie książka "Walden, czyli życie w lesie" Henry David Thoreau. Na jej kartach autor opisuje życie w odosobnieniu, w lesi, swoje przemyślenia i miejsce człowieka w ówczesnych świecie. Bardzo ciekawe i uświadamiające, doświadczenie!
OdpowiedzUsuńMyśmy to chyba nawet mieli na studiach. Ale muszę sobie odświeżyć tę lekturę. :)
UsuńBardzo trafnie to ujęłaś. ❤️ Lubię takie spojrzenie, które zamiast szukać winnego, przypomina nam o prostym fakcie: jesteśmy częścią społeczeństwa, wymieniamy się pracą, rzeczami, usługami i doświadczeniami. Pieniądze są tego częścią — czy nam się to podoba, czy nie.
OdpowiedzUsuńI chyba najważniejsze jest właśnie to, żeby zachować zdrowy rozsądek: być świadomym, na co wydajemy, czego naprawdę potrzebujemy i gdzie warto być bardziej samodzielnym, ale bez złudzenia, że da się całkowicie odłączyć od świata. Bardzo bliski jest mi ten Twój pragmatyczny, a jednocześnie niepozbawiony refleksji sposób patrzenia. ❤️
Dziękuję za miły i jakże trafny komentarz. Nie odetniemy się całkowicie od społeczeństwa.
UsuńZawsze ktoś na kimś czy czymś żeruje i zarabia i często to nie są pieniądze. Taka równowaga. Oglądam taki serial " Życie na pustkowiu" i zachwyca mnie takie życie i takie wybory.
OdpowiedzUsuńA gdzie można obejrzeć ten serial?
Usuń